Pandemia koronawirusa to dobry moment, aby przenieść nasze życie do wirtualnej rzeczywistości?

PANDEMIA KORONAWIRUSA TO DOBRY MOMENT, ABY PRZENIEŚĆ NASZE ŻYCIE DO ŚWIATA VR?

 

Godzina 0:22. Przed chwilą zakończyłem wspinaczkę górską w Alpach. Wczoraj wieczorem wspinałem się na lodowcach Arktyki. Jeszcze dziś przed wspinaniem robiłem drinki na dachu biurowca w Nowym Jorku. Przez chwilę także byłem kobietą i dałem się przywiązać do łóżka pewnemu robotowi, który stał nade mną ze skalpelem. Ale gadka się nie kleiła, robot przynudzał ideologicznymi tekstami – więc zdjąłem gogle VR i włączyłem coś innego.

 

ŚWIAT RZECZYWISTY A ŚWIAT VR

Za oknem możliwość złapania Covid-19 – najstraszniejszej jak dotąd choroby jaką pamiętam. Choć nie znam osobiście żadnej zarażonej osoby (i żaden z moich kilkunastu dobrych znajomych też w swoim towarzystwie nie jest w stanie wskazać zakażonej osoby) widmo strachu jest wielkie. Siedzę w domu i nie wychodzę. I to nawet nie strach przed zachorowaniem mnie powstrzymuje. Przecież 2 miesiące temu miałem mocną grypę z gorączką 39.2 st – i kolejnego dnia musiałem być na nagraniu filmu 360 – dałem radę. Nikogo nie zaraziłem, organizmu nie nadwyrężyłem. Jednak teraz (jak większość) boję się kryzysu ekonomicznego. Mógłbym się do niego przyczynić zarażając kogoś – sam nie chorując. Bo im więcej zarażonych, tym dłużej zajmie powrót Polski do normalności (stanu sprzed choroby). Więc siedzę w domu. I testuję różne rzeczywistości. Na świeżo złożonym komputerze z procesorem i7 i najbardziej wypasioną kartą graficzną GTX2080 przy 49 calowym telewizorze, testuję w domu różne nowinki VR-owe.

 

Zacząłem doceniać ten czas. Mogę się zastanowić, pomyśleć, coś zaplanować. Nawet, razem z naszym zespołem, wyciągnęliśmy „z szafy” pewien projekt, który niebawem ujrzy światło dzienne. Wirtualna rzeczywistość pozwala mi się w pełni zrelaksować i zapomnieć o tym bałaganie i niepewności, która krąży po świecie.

 

CO ROBIĘ W GOGLACH WIRTUALNEJ RZECZYWISTOŚCI?

Uwielbiam książki o wspinaczach. Legendy polskiego himalaizmu – tzw. Lodowi Wojownicy jak Jerzy Kukuczka, Krzysztof Wielicki, Wojciech Kurtyka czy Leszek Cichy. Od stycznia przerobiłem ich życiorysy w różnych książkach pisanych o nich i czasem przez nich. Dlatego strasznie odpręża mnie możliwość szybkiego wypadu w góry, bez żadnego ryzyka. Odpalam aplikację The Climb (polecam podkręcić jakość na maxa – ile fabryka dała 🙂 ) i wspinam się w różnych pięknych miejscach na świecie. Nie czuję strachu, nie czuję gogli na głowie. Nie zauważam, że mam w rękach kontrolery. Nie czuję też chłodu, upadku czy ryzyka. Jestem tylko ja i góra. I jest to doskonałe, wręcz mistyczne przeżycie. Wiem, że w prawdziwych górach, odpadłbym po kilku metrach…

Od dłuższego czasu nie miałem takiej przyjemności by „na luzie” zanurzyć się w świat VR. Praca, testy naszych aplikacji, sprawdzanie, porównywanie, prezentacje z klientami, itp. Lubię to wszystko, ale gdzieś ta przyjemność samego obcowania z VR mnie omijała.

 

NADCHODZI PRZEŁOM W BRANŻY VR

Rzadko na tym blogu pozwalam sobie na tak osobiste wpisy. Jednak teraz (godzina 0:38) jestem w lekkiej euforii i spokojnie podziwiam to, z jakiego bagna wyszła technologia VR. Kiedy zaczynaliśmy naszą przygodę z VR, na przełomie 2013 i 2014 roku, topowym sprzętem VR był Oculus Rift DK 2. Bez żadnych kontrolerów ruchu rąk, z ubogą możliwością śledzenia pozycji mojej głowy. Dziś jesteśmy w przełomowym momencie. Za 2 dni premiera Half-Life Alyx – gry, która według prognoz ma wstrząsnąć rynkiem VR i być historycznym momentem dla całej branży. Czekam z niecierpliwością. Jeśli jest tak dobra, jak pokazują w gameplayach – przebije sukces Beat-Saber i Boneworks.

 

Wirtualna rzeczywistość poczyniła niesamowity postęp na przestrzeni ostatnich lat. I coraz więcej osób po nią sięga. Stopniowo, jeśli sytuacje z niekontrolowanymi pandemiami będą się powtarzać – ludzie będą musieli znaleźć alternatywę dla rodzinnych spacerów, netflixa i facebooka. Coraz więcej osób będzie prowadziło barwne życie w VR, korzystając coraz mniej z rzeczywistego świata. Przystosujemy się. Za każdym razem przystosowujemy się do zmian. Człowieka nie da się złamać. To dobry moment, aby zdać sobie z tego sprawę, że wirtualna rzeczywistość to nie jest tylko jakaś tam kolejna gadżeciarska technologia. Koronawirus to dobry moment, aby powoli szykować dla nas alternatywny świat, bez wojen, chorób i strachu. Za kilka dekad, wirtualną rzeczywistość będziemy traktować na równi ze światem rzeczywistym i korzystać z niej równie często jak teraz ze smartfona.

Fascynujące będzie oglądanie tej przemiany. Mam nadzieję, że dożyję 🙂

 

Zdrowia, drogi czytelniku!

Czytaj także: Jak tworzymy filmy 360 | Aplikacje Rozszerzonej Rzeczywistości | Od czego zależy budżet aplikacji VR?

Koronawirus i jego wpływ na branżę VR – wariant optymistyczny:)

Wirtualna Rzeczywistość to lekartstwo na koronawirusa?

Szukasz podobnych treści? Zapisz się do naszego newslettera a nic Cię nie ominie! 🙂

P.S. Raz w miesiącu otrzymasz konkretną porcję wiedzy (bez spamu, bez “owijania w bawełnę”)

Przeczytaj inne:
aplikacje 360
Aplikacje 360 – tworzenie interaktywnych aplikacji 360

Aplikacje 360 Jesteśmy doświadczoną, wyspecjalizowaną i rzetelną agencją VR. Przez ponad 4 lata naszej działalności zrealizowaliśmy kilkadziesiąt projektów VR dla...

Zamknij